Podsumowanie

Najważniejsza w wielu dyscyplinach wymagających wytrwałości jest przyjaźń.
HP2_6294
Na drugim miejscu znajdzie się dobre jedzenie.
HP2_5603
Na koniec właściwe przygotowanie formy w odpowiednim momencie, czyli odpoczynek.
HP2_5890
Odpoczywając nie zapominamy po co to robimy… zupełnie jak w życiu.

Reklamy

Trzy prezentacje zimy, sposób trzeci

Zapomniany temat z ubiegłego roku. Zima się skończyła, ale temat kolorów zimą pozostał, przecież zima może wrócić.

Mój sposób na kolory, to fotografia nocna. Nocą w mieście, pomiędzy zabudowaniami, światło ma wiele kolorów.
HP2_6953
Mamy światła pomarańczowe, niebieskie i zielone, to one zabarwiają nasz zimowy krajobraz.
HP2_6997
Ogólnie chociaż zima mokra, zimna i nieprzyjemna może dawać radość … gdy odchodzi.
Auta 3, tym razem nie Pixar

Polowanie

Jednią z ulubionych kocich rozrywek podczas tej przedłużającej się zimy jest polowanie. Polować można na wszystko poczynając od nóg opiekunów, poprzez nogi i ogon Dinusia, piłki, zabawki i myszy. Te ostatnie wydają się być najbardziej zgodne z kocią naturą i polowanie trwa zdecydowanie dłużej.
HP2_5272
Polowanie najpierw wymaga zastanowienia, opracowania odpowiedniej strategi, by następnie…
HP2_5274
zastanowić się nad celowością polowania w danym momencie. Jeżeli analiza różnicy poziomów lenistwa i chęci zabawy przeważa za tym drugim…
HP2_5277
można złapać i szarpać, podrzucać i znowu łapać…
HP2_5281
można przygryzać i zagryzać…
HP2_5282
można się bawić i przytulać. W końcu kto kotu zabroni robić to na co kot ma ochotę?

Poranek

Dzień jest już coraz dłuższy, wieczorem mamy możliwość wracać do domu kiedy jeszcze jest widno, rano zaś możemy podziwiać wschody słońca budząc się o normalnej godzinie. HP1_9609Na szczęście pogoda się poprawiła i zamiast typowej dla ostatnich dni szarości, mamy piękne słońce od samego rana. Dzisiaj zdecydowanie łatwiej niż ostatnio obudziłem się i zobaczyłem coś takiego jak w załączeniu. W pokoju ciepło, za oknem ciepły widok, dopiero wyjście na balkon z aparatem przypomina, że to jeszcze jest zima. Na zdjęciu nie widać panującego za oknem -6, może temperatura zmieni się tak jak długość dnia.

Nikon D7100

Nikon zaprezentował nowy model lustrzanki D7100. Zastanawiam się od dłuższego czasu nad wymianą drugiego korpusu na D800E, powstrzymuje mnie cena. Nagle zupełnie niespodziewanie pojawia się D7100, następca D7000 bez filtra dolnoprzepustowego i „jedynie” 24 mln pikseli. Dodatkową zaletą jest format DX, czyli crop 1,5 raza, kilka tańszych obiektywów będzie idealnie współpracowało, a droższe będą „wydłużone”.

D7100+MB-D15Po lewej dumnie prezentuje się z gripem MB-D15. Właśnie tu zaczyna się problem, nowy grip nowy akumulator, nowa ładowarka. Oczywiście można powiedzieć że to żaden problem, wszystko jest w komplecie. Mam zwyczaj zawsze zabierać co najmniej jeden zapasowy akumulator, na wszelki wypadek mam ze sobą ładowarkę samochodową.

Mój dotychczasowy korpus D300s używa akumulatorów typu EN-EL3a i gripa MB-D10. Zestaw ten jest zgodny z D700, akumulator pasuje do D80 (którego ciągle używam). Niestety nie są zgodne z nowszymi aparatami.

Dlaczego producent zmusza nas do zmiany większości akcesoriów, przy kupnie nowego korpusu?

Wybuchowy wpis

Na początek roku miało być coś wybuchowego jak fajerwerki, błyszczącego jak biżuteria. Czas płynął i był to czas odpływu dla pomysłów.

W końcu zapadła decyzja, pierwszy wpis w tym roku będzie słodki, bardzo słodki. Załączone zdjęcie przedstawia kolejne dzieło mojej żony, tym razem tort przygotowany dla lekarzy i całego personelu kliniki weterynaryjnej. Ręcznie wyrabiana czekolada plastyczna, pozwoliła na uformowanie sylwetki jamnika z detalami. Zimowego charakteru dodają świeżo starte wiórki z białej i ciemnej czekolady. Przed zapędami łasuchów powstrzymuje, urokliwa kremowa tasiemka okalająca czekoladowy brzeg, skrywający schowane w środku owoce.

Tort czekoladowy

533 000

Tytułowa liczba to zwykły licznik. Tyle wskazał po zrobieniu poniższego zdjęcia. Tyle różnych chwil i momentów zamroził i zachował. Jeżeli migawka jest sercem aparatu, tyle razy zabiło – jak do tej pory, niech bije jak najdłużej.

20121230-183832.jpg

Ptaki zimą

Dzisiaj mróz troszkę nam odpuścił, ale prognozy mówią, że to tylko chwilowy stan. Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że mamy ciepłe ubranka i ciepłe mieszkanka, w których jest zimna lodówka pełna jedzenia. Są jednak w naszej okolicy mieszkańcy, którym biały zimny puch przysłonił dostęp do pożywienia, a wszechobecne zimno powoduje zwiększone zapotrzebowanie na pokarm. Nie zapominajmy zimą o ptakach!

_DSC6127 - Version 2

Znaki

Jedną z rzeczy która mnie irytuje na polskich drogach (obok czasem bezsensownych ograniczeń prędkości) są znaki. Tak dokładnie to nie same znaki, ale ich ilość… ilość przypadająca na kilometr bieżący. Czasem tych znaków jest tak dużo, jak w najstraszniejszym horrorze. Czyli tak dużo że nie sposób ich przeczytać, przeanalizować, zrozumieć, zastosować. Wydawało by się że znaki przekazują kierowcy ważne informacje, a nie tylko stoją aby stać. Znam miejsca gdzie zielona tablica z nazwą miejscowości zasłania białą tablicę oznaczającą teren zabudowany (czyli bardzo ważną z punktu widzenia lokalnego budżetu), zasłaniającą ograniczenie prędkości (to już może być ważne dla życia np. pieszych).

Bawiłem się ostatnio w spacerowanie z aparatem po zmroku. Jedno z ciekawszych ujęć powstało na ulicy Koszykowej. Niebo jeszcze nie było całkiem czarne, pewnie w centrum nigdy nie jest. Parkujący samochód ciekawie oświetlił prawą część kadru, zimowe drzewa pozbawione liści podkreślają chłodną atmosferę, ocieplaną jedynie przez żółtawe światło latarni. W oddali świecąca bynajmniej nie bezcenna oferta sylwestrowa jednego z hoteli.

Spokojny późno jesienny miejski widok. Zaciekawiła mnie w tym obrazie liczba znaków. Nie magicznych, boskich, czy nadprzyrodzonych. Takich zwykłych znaków jakich dużo (za dużo) na naszych drogach i ulicach. Na przedstawionym zdjęciu widoczny jest odcinek ulicy o długości mniej więcej stu metrów. Na takiej przestrzeni drogowcom udało się umieścić tuzin samych znaków z literą „P” (i nie liczę tych umieszczonych na parkomatach). Na tej uliczce obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km na godzinę, czyli na przejechanie całej kierowca potrzebuje około 13 sekund. To jest mniej niż sekunda na znak (ograniczając się tylko do tablic „P”), a znaki umieszczone są po obu stronach ulicy. Aby uatrakcyjnić jazdę znaki ozdobiono tabliczkami przedstawiającymi symbole i litery układające się w słowa. Pół biedy jeśli ktoś szuka miejsca do zaparkowania i jedzie w tempie umożliwiającym szukanie. Jeśli jednak się spieszy i jedzie z prędkością dozwoloną, jednocześnie uważa na znaki bowiem okolica znana z uliczek jednokierunkowych i czasem ze zmienianym kierunkiem.

W tym całym chaosie informacyjnym za potrącenie przebiegającego dziecka z piłką będzie odpowiadała „nadmierna prędkość” lub cena zabawy sylwestrowej, bo znaki są tylko dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym.